Link :: 03.05.2006 :: 17:04
Wiecie co to są gwiezdne muchy? To takie latające małe gówna, co je widać jak jest ciemno. Lata toto tuż pod tym granatowym sufitem, co to go ściemniacze nazwali niebem, lata se, lata, aż się nagle rozbryzguje, bo nie wyhamowało przed tym zajebiście wielkim tekturowym firmamentem. Proporcja prosta: im szybciej latało tym bardzie się rozbryzgło na boki. Nie to żeby tej pierdole odechciało się latania od takiego wstrząsu, mi by się odechciało ale nie jej! Toto ma nóżkę gdzieś w okolicy śledziony a oczy w pobliżu odbytu, wszytsko pływa, ale ten skurczybyk szamoce się, macha skrzydełkami, macha macha, robi to z taką chcicą i prędkością że się ścierwo zaczyna samo jarać. Czasem uda się takiej jednej z drugą odczepilić się od granatowego jeboskłonu, i mądrzy ludzie mówią wtedy: ty kur... spadająca gwiazda!!! Podnieca sie, wymyśla życzenia, mówi se: ale zajebiście romantycznie. A tu lipa. Insektopapka sunie w dół i rozbryzguje się na dachach, parasolach i co większych głowach, co wyższych chłopców czy dziewczynków. Ale co, człowiek nawet z kosmicznej much zrobi złotego fisza. Selawi. Lajfisbrutal. Szithepens. Kosmiczna mucha hepens tu.

Jezioro
Oparty o jezioro
w miejscu, w którym zatrzymał się wiatr

Widziałem jak mucha wleciała do USA

Oparty o jeziooooooro

Widziałem jak mucha..

W miejscu w którym zatrzymał się wiatr, w miejscu w którym zatrzymał
się wiatr, w miejscu w którym zatrzymał się wiatr

---------

Zgubiłam komórke. Tak poprostu. Po kurwaprostu. Dwadzieścia minut się denerwowałam, teraz mam czilałt. Tak miało być. Znak od gleby. Taki esemes od Dża: nie nie nie nie nie nie wyślesz więcej esemesóóóóóóówww... (taka mantra)

---------
keks

Tylko o tej porze dnia
I tylko w takim tempie
Ani grama więcej keks
Posypałem keksa
I zmieniłem w atmosferę
Zimno jasne keks
Zapalniczka niebieska
Nie różowa
Głowa się
Woziłem powoli po
Z kapcia i niebiesko keks


Komentuj (5)


Link :: 05.05.2006 :: 10:27
Przeczytałam już Tequile. Ja pierdole- tyle wam powiem.

Mam ochotę poszmącić trochę gdzieś używając sobie z deka ździebełko.

"Pani w obuwniczym miała taki ruch że aż sie jej buty rozeszły ..."
Chcę juz wakacji
Chcę zdać do trzeciej (o kur...) klasy
Chcę łazić na boso
Mieć osiemnaście (o kur...) lat
Chcę łazić na imprezy, zapominac, przypominać sobie...
Chcę kogoś spotkać na ulicy, jakiegoś dawno neiwidzianego znajomego, pójsć na piwo, gadac o egzystencjalnych pierdołach i rzucać sie z nim z wałów chrobrego. Żebym chciała z nim chodzić i agdać i nic więcej, zeby być, rozumieć i być rozumianą w tę i wewtę stronę, zgóry na boki i spowrotem przez Ostrołękę.
Takie pierdoły robić totalne, nie wymagajace tłumaczenia, opowiadania, przejmowania sie czymś, bez kasy i trochę bez czasu tak zajebiscie łapczywie robiąc wszytsko na co sie zawsze miało ochotę a bało się tego. Być wyzszym niż sie jest, patrzeć na wszytsko tak totalnie z góry, z total pustynią w głowie.

Oparty oooooooooooooooo jeziooooooroooooo...

(jak jest pieknie jak nikt się nie obraża, nie bierze za wiele do siebie, bo zna mnie i wie że jeśli z kimś jestem to dlatego że takczyowak jakoś go kocham)
Komentuj (3)


Link :: 09.05.2006 :: 18:06
ide ide ide na cool kids of death i kto i kto i kto idzie ze mną?
:)

a teraz chciałabym tylko zdać do trzeciej klasy

Marcin Świetlicki - Ukłucia


puste ulice nocą pusto
pusto przechodzi się z gwaru do próżni
jedno jedyne drzewo porusza gałęzią
mijam żółtego psa

oglądam się po chwili pies też się obejrzał
ta niezrównana całość która się rozpadła
powraca w takich chwilach


Komentuj (5)


Link :: 12.05.2006 :: 20:53
kocham
massive
attack!
tak strasznie że jak go słucham to mnie od środka coś tak rwie tak na wszelkie strony na wszytskie sposoby.

Zastanawiałam sie co bym chciała kiedyś zrobić i co żałuję że nigdy mi się nie uda.

Chciałabym stanąć w moim oknie i wyskoczyć z niego na gałąź tego drzewa co mnie w nocy straszy potem wyżej dalej po tych gałązkach, wylecieć ponad konary i poskakać z korony na koronę jak po sprężynowyh poduchach. Takich sprężynowych drzew bym chciała.

Chciałabym budzić się zawieszona na niebie świecąca mała głową do dołu, trzymając się nogami rożku ksieżyca. Takiego miejsca w różku księżyca bym chciała.

Chciałabym też żeby wszytskie kable wysokiego napięcia w moim mieście zamieniły się w takie a'la kolejki górskie szybkiego ruchu. Oglądaliście Dżetsonów? Chciałabym takiego szybkiego ruchu.

Ha. I nie jest to ani:
fajne mieszkanie
spacery
teatry
kina
wiedza
odtwarzacz mp3
Ha.

I co ja teraz zrobię? Skoro ja tego nie chce, to co ja będę tutaj robić?Tutaj tutaj? Boze, będe sie zajebiście nudzić. Alebo wręcz przeciwnie.


Komentuj (7)


Link :: 21.05.2006 :: 14:16
Wczoraj ok 23 zwisałam w kuchni przez okno, wiatr przelatywał mi przez głowe, jak się później dowiedziałam z prędkością 80 km/h, w odtwarzaczu kręciła się coma a ja piłam kawe. I co z tego, myślicie sobie? No właśnie nie umiem powiedzieć co dokładnie, ale coś mi się zaczeło lęgnąć tam, gdzie w tekście Crimpa znajdziecie kolec. I też bym chciała pojechać na lotnisko i poprosić ich żeby położyli mnie na tej taśmie na bagarze i prześwietlili. Żeby sprawdzili gdzie to dokładnie jest, jaki ma kształt, po co to mam. Żeby potem pani z ochrony niczym akuszerka włożyła we mnie rękę, i żeby włozyła ją aż tam, złapała za to i wyrwała ze mnie. Jesli to będzie ten kolec, to niech mnie zamkną . Niech mnie zamkną za terroryzm, za przemyt. Niech ten kolec będzie nielegalny. I będę udawać że on tam jest celowo, ze sama go tam włożyłam, świadomie, w pełni świadomie. Bo nei ma nic gorszego niz brak kontroli nad takim czymś w sobie.

Czytam po raz 6 ferdydurke. Kocham Gombrowicza. Gdyby żył... ah. A nie żyje.

Obrzydliwa jest ta notka i obrzydliwe jest dla mnie to co mam zamiar robić. Brzydzę się tym co kiedyś wywołałoby we mnie największy zachwyt. Ale coś (ekshibicjonizm, ekstrawertyzm lub inne madre słowo) zabrania mi nie wysłania tego w tą 'supersprawną sieć komórkową'. I Świetlicki mi chodzi to tu to tam.
Komentuj (2)


Link :: 22.05.2006 :: 22:21
"oczywiście, że nie ma miłości.
Nie ma i nigdy nie było.
Nawet to cośmy robili.
W żadnym stopniu nie zahacza o miłość.

Oczywiście, że nie ma miłości..
Pomyliłem się, pomyliłem się..

Oczywiście, ze nie ma miłości..
Można już odetchnąć, mozna wetchnąć..
resztki swojego ciepła..
..w resztki ciepła świata"

w iscie szampańskim nastroju,mam dość i nie chcę już o niczym myśleć bo ogarnia mnie coś. Odrażająca jestem w sobie-niesobie, będąc-niebędąc. Odrażające jest.


"nigdzie nie pokadę,
bo boli. I nie o szesnastej,
ani godzinę później. Bowiem boli. Nie odeślę i
nie odbędę. Gdyż boli. Będę zajęty czym innym
-boleniem. Bowiem boli. Nie przestanie i ja
nie przestane. Bo nakręcam się.
I Przeciwbóle gromadzę na później"

ja bym chciała sobie tak otwarcie tak przy was a nie moge. Goni mnie pupa,pupa pupa, pupa piękna, pupa która klei mi sie niedojrzałością . Bo młodzież tak ma ze wkłada maski. To tak w tym wieku jest że nie potrafimy okazywac uczuć. Albo okazujemy je strasznie. Albo moze jest zupełnie inaczej. I nie wiemy, nie wiemy nic na pewno. Ja nie wiem. Na pewno nie wiem. Na pewno. Wiem.

Komentuj (2)


Link :: 25.05.2006 :: 20:39
Aaaaaaah!

Zrobiliśmy zrobiliśmy zrobiliśmy już scenariusz (no moze raczej prawie)

Ponad trzy i pół godziny myślenia, kłucenia, gryzienia, analizowania, łączenia, generalnie twórczego wyprówania flaków (sobie nawzajem też). Jak mi dobrze :) perspektywa realizowania pewnego planu wzbudza we mnie to miłe uczucie kontroli. Jutro jak to pokażemy Marysi... to ja nie wiem co się bedzie działo :D

Jeśli chodzi o wczorajsze koncerciwa- to o matko :) Wniosek jest jeden: pijani studenci to nie jest dobry materiał na pogo, szczególnie przy Pidżamie nie mówiąc o Kulcie. Ale byłam pozytywnym zawodnikiem, twardka byłam, i nawet z pięć-dziesieć minut wytrzymałam na Pidżamie 'w samym centrum zdarzeń'. Bo zeby tam wytrzymać dłuzej to trzeba było być conajmniej wstępnie zapitym. Ja byłam -w porywach -zakropiona.

I potem tylko cały czas łaziło mi po głowie: "czekam trzeci dzień, patrzę na drzwi, czy przyjdzie ktoś od Ciebie, czy przyjdziesz Ty..."

Mimo smęciarskich początków dnia, koniec pozytywny, a przecież każdego prawdziwego Robala poznaje się po tym jak kończy a nie jak zaczyna.
Komentuj (4)


Link :: 30.05.2006 :: 21:01
Nastrój jak najbardziej stypny, nie dlatego ze sie czegoś nasłuchałam, nie dlatego że ktoś mi cś naopowiadał... poprostu cos sobie uświadomiłam.

Bo paranoja rodzi sie bardzo długo, latami, mi stuknął ponad rok i nie mam zamiaru z tego młyna wyłazić i będę dalej wypychać się dmuchanymi złudzeniami, takim bezsnsem i bezcelem, taką dusznością, odwróceniem głowy, haosem we krwi i wszytskim tym cudownym smutkiem, ale tylko wieczorami. Jaki ten smutek cudowny, czarujący, wzruszajaco naiwny. Taki smutek na obrazek, na książkę nawet, całkiem sporą ksiażkę, moze nawet na jakiś film, co? To piękne kiedy człowiek jest smutny. Jest taki w nim... nie odgadniony, nie? Nie wiadomo czy on tak prawdziwie, czy na niby, a jeśli tak to gdzie ejst prawda, jak nie w smutku.

Czemu ja już nie wiem czy to co czuję to wytwór mojej wyobraźni, coś co wypada, coś co powinnam czuć, czy cos zupełnie innego, jakaś mieszanka szczerości, przydeptywanej gównem pozorności. Czemu ja dzisiaj tak cieżko dochodzę do prawdy. A kiedyś było mi tak łatwo.

jestem kołtunem.
Komentuj (4)






wpisy
dodaj oglądaj

archiwum
2018
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2017
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2013
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik


przyjaciele





Layout by Cassia for Layout4you